Duma z wykonanej pracy

29.04.26Utworzono
/uploads/assets/6786/DSC_0251.jpg
Debiutant w fazie play-off, We-Met FC Gmina Sierakowice, pokazuje, jak w trzy lata można zbudować drużynę na miarę tej fazy rozgrywek. Zadanie w ćwierćfinale jest trudne, ale zespół Oleksandra Bondara udowodnił, że stać go na sprawienie niespodzianki.

We-Met świetnie rozpoczął sezon. Przez większą jego część drużyna plasowała się na piątej–szóstej pozycji. Druga runda nie ułożyła się jednak najlepiej, przez co zespół ostatecznie został wyprzedzony przez Legię i zakończył fazę zasadniczą na siódmym miejscu. To oznacza, że o półfinał powalczy z Piastem Gliwice.

 

Zapytaliśmy trenera Oleksandra Bondara, czy siódme miejsce należy traktować jako wynik satysfakcjonujący – biorąc pod uwagę bardzo dobrą pierwszą część sezonu – czy raczej jako rozczarowanie z powodu utraty formy  – To złożona kwestia, ale przeważa poczucie dumy z wykonanej pracy. Patrząc na cały sezon, siódme miejsce to solidny wynik, który przed startem rozgrywek wielu wzięłoby w ciemno. Oczywiście słabsza runda rewanżowa pozostawia pewien niedosyt – każdy chce piąć się wyżej, gdy poczuje krew po udanej jesieni. Jednak zamiast mówić o zawodzie, wolałbym nazwać to cenną lekcją dla wszystkich. Pokazaliśmy, że stać nas na rywalizację z najlepszymi, a teraz wiemy, nad czym musimy pracować, by utrzymać równą formę przez cały sezon – powiedział Bondar.

 

Zadowolenie z dobrze wykonanej pracy jest, ale to nie koniec sezonu dla We-Metu. Rywalizacja zaczyna się od nowa, a na drodze zespołu z Sierakowic stanie obrońca tytułu z Gliwic. We-Met w miniony weekend mierzył się już z Piastem w 30. kolejce rundy zasadniczej i mimo przegrywania 0:3 zdołał doprowadzić do remisu. To pokazuje, że można nawiązać równorzędną walkę z tym rywalem. Jak trener Bondar ocenia nadchodzący pojedynek z mistrzem Polski? 

 

– Ten mecz będzie wyglądał zupełnie inaczej niż ostatnio. Piast na pewno nie grał na pełnych obrotach i eksperymentował ze składem. Fakt, że to oni są faworytem, nie zmienia naszego nastawienia – presja jest po ich stronie. Ostatnie spotkanie ligowe było dla nas niezwykle ważne mentalnie. Udowodniliśmy sobie i kibicom, że możemy rywalizować z mistrzem Polski, jeśli zachowamy dyscyplinę taktyczną i determinację przez całe spotkanie. Podchodzimy do tego meczu z szacunkiem, ale bez kompleksów. Wyjdziemy na parkiet z wiarą, że stać nas na niespodziankę – dodał szkoleniowiec.

 

Jednym z zawodników, na których liczą sierakowiczanie, jest Brayan Mera. Kolumbijczyk od lat jest wiodącą postacią zespołu i nie inaczej jest w obecnych rozgrywkach  – Szczerze mówiąc, jestem bardzo szczęśliwy i wdzięczny Bogu za to, że dotarliśmy do tego etapu po trzech sezonach. Myślę, że zasłużyliśmy na to wcześniej, ale stało się to dopiero teraz – powiedział Mera, który podkreśla również klasę rywala – Wiemy, co reprezentuje Piast – to punkt odniesienia w polskim futsalu. Szanujemy ich, ale to play-offy i wszystko może się zdarzyć. Będziemy ciężko pracować, aby dać naszym kibicom jeszcze więcej radości.

 

Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe odbędzie się w najbliższą sobotę o godzinie 18:30 w Sierakowicach. We-Met z pewnością będzie chciał wykorzystać atut własnej hali, by sprawić niespodziankę i wypracować korzystną zaliczkę przed rewanżem w Gliwicach.


fot. Kamil Flisikowski, We-Met FC Gmina Sierakowice