Nie zdążyliśmy ochłonąć po sobotnim spotkaniu, w którym Rekord po serii rzutów karnych okazał się lepszy od Texom Eurobusu i doprowadził do trzeciego meczu, a już w niedzielę dostaliśmy jeszcze większe emocje.
W pierwszej połowie stroną przeważającą byli gospodarze. Michał Kałuża jednak za każdym razem stał na posterunku, dzięki czemu przez długi czas utrzymywał się bezbramkowy remis. Pierwszy gol padł w 16. minucie, gdy na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Franco Spellanzon. Rekord objął prowadzenie, ale Texom Eurobus jeszcze przed przerwą odpowiedział — i to dwukrotnie. Na listę strzelców wpisali się Fabio Cecilio oraz Tiego Correira.
Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. Częściej przy piłce utrzymywali się zawodnicy Rekordu, którzy szukali wyrównującego trafienia. W końcu dopięli swego. Świetną akcją popisał się Guilherme Kadu. Brazylijczyk na trzy minuty przed końcem spotkania zdobył bramkę na 2:2, doprowadzając do dogrywki.
Ta nie przyniosła już żadnych goli, dlatego o wyłonieniu zwycięzcy musiała zadecydować seria rzutów karnych. W niej bezbłędni byli zawodnicy gospodarzy. Z kolei wszystkie strzały graczy Rekordu — Pawła Budniaka, Miguela Kenjiego i Edgara Vareli — obronił Roman Koltok. Bramkarz Texom Eurobusu został bohaterem swojego zespołu i zapewnił drużynie pierwszy w historii awans do finału mistrzostw Polski.
O złoto Texom Eurobus powalczy z Piastem Gliwice. Z kolei Rekord zmierzy się z Constractem Lubawa w meczu o brązowy medal.
TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL – REKORD BIELSKO-BIAŁA 2:2, k. 3:0 (2:1)
Bramki: Cecilio 18’, Correira 19’ – Spellanzon 16’, Kadu 37’
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2:1