Michał Kubik pożegnał się z kadrą

07.11.26Utworzono
/uploads/assets/6983/KADRA 2026 2027.jpg
Przed wygranym przez reprezentację Polski 12:1 meczem eliminacji Mistrzostw Świata w Tarnowie z Irlandią Północną zapytaliśmy wieloletniego kadrowicza i kapitana biało-czerwonych o tę decyzję.

Michał Kubik w reprezentacji zagrał 165 spotkań, zdobył w nich 47 bramek – to jednak liczby, a równie ważne jest to, co wnosił do zespołu. Przez lata był bowiem liderem kadry, trzykrotnie wywalczył z nią awans na Mistrzostwa Europy, ale i w trudnych chwilach nie wychodził z roli lidera – to przykład zawodnika, który brał ciężar gry w kadrze na siebie zarówno na parkiecie, jak i poza nim.

 

Zapraszamy do lektury wywiadu z wieloletnim kapitanem reprezentacji Polski:

 

Fogo Futsal Ekstraklasa: Co zadecydowało o tym, że to właśnie teraz, po tylu latach, nadszedł odpowiedni moment na powiedzenie „pas” w reprezentacji Polski?

 

Michał Kubik: Niestety, ale czas nie stoi w miejscu i decyzja związana jest z moim wiekiem i, co by nie powiedzieć, ograniczonym czasem związanym z pracą zawodową. Myślę, że już też czas i miejsce, aby reprezentacja wykreowała kolejnych liderów i zawodników, którzy będą stanowili o jej sile w kolejnych latach.

 

FFE: Jakie uczucia towarzyszą Ci na kilkadziesiąt godzin przed tym ostatnim, sobotnim wyjściem na parkiet z orzełkiem na piersi?

 

MK: Decyzja o zakończeniu kariery reprezentacyjnej została ogłoszona podczas ostatniego Euro, więc trochę czasu już minęło. Na pewno przychodzi moment nostalgii, wspomnienia tego, co już za mną. Podczas hymnu zakładam, że pojawią się łzy wzruszenia. Potęgować to uczucie może obecność mojego ukochanego syna, który wyjdzie ze mną na prezentację meczową i będzie śpiewał hymn. Żałuję tylko, że nie będzie na tym meczu – z uwagi na odległość – mojej babci, bo to jest od lat mój najwierniejszy fan.

 

FFE: Rozegrałeś w biało-czerwonych barwach grubo ponad sto spotkań. Gdybyś miał wskazać jeden mecz lub turniej, który najmocniej zapadł Ci w pamięć, co by to było?

 

MK: Tych meczów na pewno kilka by się znalazło. Mecz z Rosją na Mistrzostwach Europy w Słowenii i bramka na 9 sekund przed końcem – wspomnienie do dziś powoduje u mnie ciarki. Ale i taki mecz przełomowy, który spowodował marsz w górę reprezentacji, jak Polska – Hiszpania w Elblągu i remis z zespołem, który przed tym meczem bodajże nie stracił punktu przez dwa lata. Dziwny zbieg okoliczności przed tym meczem spowodował, że przy remisie trafiliśmy do baraży o mistrzostwa Europy po wielu latach posuchy. No i finalnie mecz z Węgrami we wspomnianych barażach, gdzie strzeliłem dwa gole i byłem jednym z bohaterów awansu po wielu latach na duży turniej.

 

FFE: Kariera reprezentacyjna to nie tylko piękne zwycięstwa, ale i bolesne lekcje. Czy jest jakiś sportowy cel z kadrą, którego nie udało się zrealizować i pozostawia po sobie lekki niedosyt?

 

MK: Tym kamieniem do ogródka może być brak występu na Mistrzostwach Świata. Dwukrotnie graliśmy w barażach – raz z Kazachstanem w moim rodzinnym Szczecinie. Pamiętam ten mecz o tyle dobrze, że przyjechałem na zgrupowanie o kulach, co było spowodowane mikrozłamaniem piszczeli, ale determinacja do tego, żeby grać na takim wielkim turnieju, wygrała z bólem. No i drugie – baraż z Chorwacją i kolejny brak awansu. Już wtedy podjąłem decyzję, że powinienem zrezygnować, bo nic więcej pięknego w futsalu mnie nie czeka. Co okazało się nieprawdą.

 

FFE: Z perspektywy weterana – jak bardzo zmieniła się reprezentacja Polski i sam futsal w naszym kraju od momentu Twojego debiutu w kadrze do dzisiaj?

 

MK: Futsal w Polsce poszedł w mocną profesjonalizację i do Polski trafiają coraz lepsi zawodnicy. Jeżeli chodzi o reprezentację, to z moich początków i końca to na pewno zmiana pokoleniowa. Myślę też, że zmiana charakterów. Gdy ja wchodziłem do reprezentacji, to było w niej bardzo dużo zawodników z cechami liderów, takich jak Krzysztof Kusia, Łukasz Żebrowski czy Michał Słonina. Pamiętam, że na pierwszej grze na utrzymaniu myślałem, że odetnie mi nogi ze stresu. Teraz szatnia wygląda trochę inaczej – myślę, że łatwiej nowym zawodnikom się zaadaptować, choć uważam, że te mocne charaktery też są bardzo potrzebne w kluczowych momentach.

 

FFE: Koniec występów międzynarodowych oznacza więcej czasu na regenerację. Czy ta decyzja to jasny sygnał dla rywali, że zamierzasz jeszcze mocniej skupić się na walce o najwyższe cele w FOGO Futsal Ekstraklasie?

 

MK: Z tym czasem na regenerację to nie mam tak dobrze, bo obecnie jestem zawodnikiem półprofesjonalnym, gdyż pracuję zawodowo i gram w piłkę. Dodatkowo rozpocząłem etap przygotowania do zostania trenerem. Gram obecnie w AZS UŚ Katowice i nie będę oszukiwał, że gramy o medale. Natomiast pokazaliśmy w zeszłym sezonie, że jesteśmy w stanie powalczyć z każdym zespołem w lidze. Mamy, myślę, jeden z najniższych budżetów w lidze, opieramy się głównie na polskich zawodnikach i życzę każdemu klubowi bez dużego budżetu i będącemu na początku swojej przygody z Futsal Ekstraklasą, żeby szedł podobną ścieżką.

 

FFE: Co doradziłbyś młodym chłopakom, którzy dzisiaj stawiają pierwsze kroki na parkietach Ekstraklasy i marzą o tym, by kiedyś reprezentować swój kraj?

 

MK: Przede wszystkim gen zwycięstwa i pewności siebie. Uważam, że te dwa elementy – oprócz oczywiście kluczowego elementu, jakim są umiejętności piłkarskie (bez tego nic nie zrobisz) – są istotnym elementem. Chęć grania w reprezentacji i grania z najlepszym zawodnikiem na świecie powodowała, że najlepsze mecze w reprezentacji grałem przeciwko najlepszym drużynom z rankingów, co wynikało z dużej pewności siebie na boisku.

 

FFE: Przez całą swoją karierę reprezentację wspierałeś na parkiecie – czy teraz będziesz wspierał kadrowiczów z trybun?

 

MK: Oczywiście, że jeżeli czas pozwoli, to tak. Reprezentacja Polski była częścią mojego życia przez 15 lat i na pewno to się nie zmieni.

 

FFE: Czy jest coś, co chciałbyś przekazać kibicom za naszym pośrednictwem?

 

MK: Chciałbym oczywiście podziękować za lata wsparcia na trybunach i przed telewizorami. Za wiele pozytywnych komentarzy i emocji, które, myślę, wspólnie przeżywaliśmy. Za te negatywne też oczywiście dziękuję. Wspierajcie polski futsal i budujmy wspólnie społeczność wokół dyscypliny, którą ja szczerze kocham.


fot.: Cyfrasport/PZPN