Podsumowanie (niepełnej) 10. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy

26.10.26Utworzono
/uploads/assets/6970/Projekt bez nazwy (2).png
Siedem spotkań 10. serii gier za nami, a że rywalizacja Piasta z Rekordem została przesunięta na 18.11, to śmiało można podsumować wydarzenia minionego weekendu na ekstraklasowych parkietach.

A działo się naprawdę sporo, bo miniona kolejka przyniosła zarówno sensacyjne rozstrzygnięcia, jak i popisy strzeleckiej formy czołowych drużyn. Zajrzyjmy więc po kolei do każdego spotkania.


Kolejkę zaczęliśmy w piątek od ciekawego spotkania pomiędzy Legią a Eurobusem. Wojskowi w pierwszej połowie sprawili niemałą niespodziankę. Radzący sobie kiepsko w ostatnich kolejkach zawodnicy stołecznego klubu na przerwę schodzili bowiem, prowadząc 2:1 z niepokonanymi Przemyślanami. Po zmianie stron goście z Podkarpacia rozkręcili się na dobre, w czym z pewnością pomogła czerwona kartka, którą jeszcze w pierwszej połowie zobaczył Mykyta Mozheiko. Cztery trafienia Eurobusa w drugich 20 minutach przy zaledwie jednym golu dla Legii pozwoliły wicemistrzom Polski odrobić straty z nawiązką i świętować zwycięstwo w Warszawie. Wobec zaległego meczu Piasta goście wskoczyli na fotel lidera, z kolei Wojskowi zanotowali czwartą porażkę w pięciu ostatnich meczach.


LEGIA WARSZAWA - TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL 3:5 (2:1)
Gemes 8’, Mozheiko 9’, Iwanek (sam.) 34’ - Juanqui 13’, Abakshin 25’, Diniz 31’, Semenchenko 36’, De Sousa 40’
 




Za największe zaskoczenie tej kolejki można uznać końcowy rezultat spotkania w Białymstoku, gdzie Jagiellonia ograła Śląsk Wrocław, niemal podwajając swój dotychczasowy dorobek punktowy. Goście jako pierwsi objęli prowadzenie, które jednak nie trwało długo – zaledwie półtorej minuty – a jeszcze w tej samej części gry to Jaga zadała kolejny cios. Przed szansą na wyrównanie jeszcze przed przerwą stanął Leo Santana, nie wykorzystał jednak rzutu karnego. W drugiej połowie obserwowaliśmy ciekawą wymianę ciosów. Solidnie grająca Jaga nie pozwalała rywalom cieszyć się z wyrównania zbyt długo. Obie ekipy strzeliły po dwie bramki, co przy wcześniejszej zaliczce gospodarzy pozwoliło im odnieść drugie w sezonie zwycięstwo i odskoczyć na trzy punkty od strefy spadkowej. Śląsk o swoją pozycję w czołowej ósemce może być jeszcze spokojny – ma do rozegrania zaległy mecz, a nad dziewiątą ekipą GI Malepszy ma na ten moment cztery punkty przewagi.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - JAXAN WKS ŚLĄSK WROCŁAW 4:3 (2:1)
Kolesnykov (9’), Goes (sam.) 13’, Skiepko 25’, Neme 35’ - Henrique 8’, Goes 25’, Santana 27’
 




Sensacją – przynajmniej w pierwszej połowie – pachniało również w Toruniu, gdzie FC Reiter mierzył się z Constractem Olsztyn. Goście stosunkowo szybko objęli prowadzenie, które miejscowi równie szybko zniwelowali, a po chwili sami wyszli na prowadzenie. Nie udało się go jednak dowieźć do końca połowy – świetnie dysponowany tego dnia Kacper Sendlewski na krótko przed przerwą strzelił pierwszą ze swoich trzech bramek, doprowadzając do wyrównania. Po zmianie stron ogień w Torunianach przygasł, zmalała skuteczność, a do zera spadła najważniejsza statystyka – gospodarze nie zdobyli już ani jednej bramki. Konstruktorzy za to złapali wiatr w żagle, trzykrotnie znaleźli drogę do siatki rywali, odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo i umocnili się na czwartym miejscu w tabeli.

FC REITER TORUŃ - CONSTRACT OLSZTYN 2:5 (2:2)
Szczepaniak 9’, Fedyk 14’ - Grubalski 7’, Sendlewski (18’, 27’, 38’), Mataja 36’
 




Ciekawe i wyrównane starcie zobaczyli również kibice w Lesznie, gdzie zawodnicy GI Malepszy mierzyli się z We-Met FC Gminą Sierakowice. Mecz był niezwykle ważny dla obu ekip – niemrawy początek sezonu i przebudzenie w podobnym czasie sprawiają, że sąsiadują ze sobą w tabeli, a wiele wskazuje na to, że będą bezpośrednio konkurować o awans do czołowej ósemki. Jak przystało na takie spotkanie, na bramki trzeba było długo czekać. Gdy padło pierwsze trafienie dla gospodarzy, goście błyskawicznie doprowadzili do wyrównania i na przerwę obie drużyny schodziły przy remisie. Po zmianie stron wzrosło tempo wymiany ciosów, Duma Kaszub skutecznie goniła wynik do samego końca i ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami. Przy korzystnych dla obu stron rozstrzygnięciach w tej części tabeli podział ten nie zachwiał ich pozycjami w bieżącej klasyfikacji.

GI MALEPSZY LESZNO - WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE 3:3 (1:1)
Lisowski 15’, Siecla 24’, Malyshko 32’ - Toader (15’, 37’), Betowski (sam.) 28’
 




Popis skuteczności ponownie dali zawodnicy Futsal Wiary Lecha, którzy udali się w delegację do Kazimierzy Wielkiej. Chociaż spotkanie w Świętokrzyskiem było rywalizacją beniaminków, to mówimy tu o dwóch zupełnie różnych prędkościach – Byki dotychczas wywalczyły zaledwie cztery punkty i są na dnie ligowej tabeli. Poznaniacy za to weszli do Ekstraklasy razem z drzwiami: 20 punktów na koncie, remis z Piastem i piąte miejsce w tabeli muszą robić wrażenie. Wrażenie to potęguje rzut oka na ostatnie pięć spotkań – jedynie cztery zespoły nie odnotowały w nich porażki, a obok Wiary Lecha są to ligowi potentaci: Eurobus, Piast i Rekord. Samo starcie w Kazimierzy Wielkiej przebiegało pod dyktando gości. Dwa szybkie trafienia na początku meczu i obie połowy wygrane po 3:1 nie pozostawiły złudzeń gospodarzom, którzy na dodatek nie wykorzystali szans otwierających się w drugiej odsłonie – czerwonej kartki Jeffersona Ortiza oraz przedłużonego rzutu karnego.

KKF MOTUS KAZIMIERZA WIELKA - FUTSAL WIARA LECHA 2:6 (1:3)
Compte 3’, Milovac 27’ - Cepeda (1’, 29’), Oussama 2’, Solecki (20’, 35’),  Kozłowski 28’
 




Ból głowy po minionej serii gier pojawił się z pewnością w Świeciu – Pantery na własnym parkiecie przegrały z BSF-em i tym samym zanotowały czwartą porażkę z rzędu. Najważniejszy jest oczywiście sam wynik, jednak fakt, że gospodarze do 36. minuty nie potrafili znaleźć drogi do siatki, powinien jeszcze bardziej niepokoić miejscowych kibiców. Szczególnie że to trafienie padło już przy trzybramkowym prowadzeniu rywali. Warto przy tych golach na chwilę się zatrzymać, bo wszystkie trzy padły przy udziale duetu Almeida–Cabalceta. Brazylijsko-kostarykański tandem w Świeciu dogadywał się znakomicie i śmiało można napisać, że ustawił mecz dla gości. Rezultat starcia w samej końcówce ustalił Wojciech Przybył. Triumfem nad Panterami ekipa z Bochni przedłużyła swoją serię przeplatania wygranych z porażkami, która trwa nieprzerwanie od 2. kolejki.

FUTSAL ŚWIECIE - BSF ABJ BOCHNIA 1:4 (0:1)
Czyszek 36’ - Almeida (13’, 27’), Cabalceta 24’, Przybył 40’
 




Ostatnim meczem weekendu była rywalizacja katowickiego AZS-u z Red Dragons Pniewy i było to spotkanie, które rozkręcało się długo i zdaje się, że strzelecko nie rozkręciło się do samego końca. W pierwszej połowie bramek nie oglądaliśmy, w drugiej padło po jednej dla każdej ze stron, a całe starcie zakończyło się podziałem punktów. Akademicy po dobrym początku sezonu złapali zadyszkę – dziesięć punktów w pierwszych pięciu meczach i zaledwie cztery w kolejnych – przez co są coraz bliżej wypadnięcia z czołowej ósemki, zwłaszcza że tuż za ich plecami czają się nabierający tempa zawodnicy GI Malepszy i We-Metu. Smoki zaś wciąż nie potrafią sięgnąć po komplet punktów, chociaż w ostatnim czasie przestały przegrywać mecz za meczem. Wszystkie trzy „oczka”, jakie mają na koncie, pochodzą z remisów wywalczonych w czterech minionych spotkaniach. Do wyjścia z kryzysu potrzebne jest jednak przełamanie i pełna pula, a tego na razie nie widać.

AZS UŚ KATOWICE - ENEA RED DRAGONS PNIEWY 1:1 (0:0)
Jastrzembski 29’ - Siuda 32’