Zwycięska seria Piasta zatrzymana! GI Malepszy gromi KKF!

08.10.26Utworzono
/uploads/assets/6959/Projekt bez nazwy (1).png
Za nami 8. kolejka Fogo Futsal Ekstraklasy, w której działo się naprawdę wiele, i to w krótkim czasie. Pora podsumować, co wydarzyło się na ekstraklasowych parkietach w środowej serii gier.

Większość meczów była wyrównana – padły dwa remisy, a spotkania, w których poznaliśmy zwycięzcę, w przeważającej mierze kończyły się różnicą maksymalnie trzech trafień. Wyjątkiem w tej kolejce było starcie w Kazimierzy Wielkiej, gdzie Leszczynianie urządzili prawdziwą kanonadę. Jednak po kolei.

 

Zacznijmy od małej sensacji, którą sprawili zawodnicy Futsal Wiary Lecha w Gliwicach. Wywalczenie punktu przez beniaminka – choćby najsilniejszego z obecnych – na terenie Mistrza Polski, i to w momencie, gdy Piast szedł od zwycięstwa do zwycięstwa, z pewnością jest zaskoczeniem. Spotkanie nie obfitowało w bramki, w czym spora zasługa bramkarzy obu ekip. Szczególnie podkreśla to statystyka strzałów: Gliwiczanie oddali ich 19, a Lechici 7. Brak skuteczności Piasta podopieczni Orlando Duarte (byłego zresztą szkoleniowca Mistrzów Polski) wykorzystali bezbłędnie – na jedno trafienie odpowiedzieli swoim i ostatecznie doprowadzili do podziału punktów. Piast pozostaje niepokonany, ale ostatnie trzy mecze nadszarpnęły wizerunek absolutnego hegemona z początku sezonu – choć i tak Gliwiczanie wywalczyli w nich 7 punktów.


PIAST GLIWICE - FUTSAL WIARA LECHA 1:1 (1:0)
Lazzaretti 14’ - Rykaczewski 34’

 



 

Podczas spotkania w Świeciu miejscowe Pantery szybko ruszyły do ataku w starciu ze Śląskiem. Bramka z 3. minuty meczu była jednak jedynym trafieniem gospodarzy, a jeszcze przed przerwą Wrocławianie doprowadzili do wyrównania. Po zmianie stron trafiali już tylko goście, czym zapewnili sobie zwycięstwo i samodzielne 4. miejsce w tabeli. Wrocławianie prowadzili grę i stwarzali sobie więcej sytuacji, jednak bramki dające wygraną padły dość późno – w obu przypadkach piłka znalazła drogę do siatki na nieco ponad 10 minut przed końcem rywalizacji. Porażka z WKS-em dla Futsalu Świecie oznacza spadek poza czołową ósemkę. Przetasowania w tej części tabeli będą jednak jeszcze liczne, bo środek klasyfikacji jest niezwykle ciasny.

FUTSAL ŚWIECIE - JAXAN WKS ŚLĄSK WROCŁAW 1:3 (1:1)
Inacio 3’ - Claudio 20’, Tumkiewicz 29’, Henrique 30’

 



 

Hitowe spotkanie 8. kolejki pomiędzy Constractem a Eurobusem pod względem wyniku najbardziej wyrównane było w pierwszej połowie, gdy mogliśmy obserwować wymianę ciosów i ciągłą grę w kontakcie. Stroną uciekającą z rezultatem byli jednak zawsze goście z Przemyśla. To, co rzuca się w oczy po spojrzeniu w statystyki, to zbliżona liczba strzałów celnych, które częściej na bramki zamieniali zawodnicy Eurobusa. Apogeum ich skuteczności przypadło na okres od 32. do 37. minuty, kiedy to trzykrotnie posłali piłkę do siatki Konstruktorów. Odpowiedź ekipy z Olsztyna przyszła za późno, by realnie wpłynąć na losy meczu, i jedynie zmniejszyła rozmiary porażki. Wicemistrzowie Polski dzięki zwycięstwu wykorzystali potknięcie Piasta i zrównali się z nim punktami w tabeli. Constract musi zaś poszukać rozwiązania problemu, jakim jest niemoc w starciach z czołowymi drużynami Ekstraklasy – trzy mecze z rzędu (w tym dwa domowe) z takimi rywalami zakończyły się bowiem porażką Olsztynian.

CONSTRACT OLSZTYN - TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL
Tusar 5’, Sendlewski 15’, Risi 40’ - Juanqui (3’, 34’), Fareniuk 13’, Korsun 18’, Cecilio 32’, Santos 37’

 



 

Mecz w Katowicach był niezwykle ważny zarówno dla gospodarzy, jak i gości z Sierakowic – jedni i drudzy mieli bowiem coś do udowodnienia. Strzelanie zaczął We-Met, jednak bardzo szybko prowadzenie zdobyte przez rywali w 3. minucie Akademicy zamienili na remis, a po kilku kolejnych minutach na własne prowadzenie, przez co na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 2:1. Po zmianie stron AZS wywalczył dwubramkową przewagę, którą w szalonej końcówce próbowali zniwelować goście. Na trafienie Dumy Kaszub Katowiczanie odpowiedzieli jednak własnym golem i mimo że We-Met ponownie złapał kontakt w końcówce spotkania, to czasu na wyrównanie już nie starczyło.


AZS UŚ KATOWICE - WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE 4:3 (2:1)
Kubik 3’, Popławski 11’, Twarkowski 29’, Bugański 40’ - Muryn 3’, Toader 38’, Vardejo 40’

 



 

Kolejne wyrównane spotkanie miało miejsce w Toruniu, gdzie FC Reiter mierzył się z BSF ABJ Bochnią. Gospodarze coraz pilniej potrzebują punktów i to oni jako pierwsi objęli prowadzenie. Jak w prawdziwym meczu walki – najpierw goście odpowiedzieli na to dwoma trafieniami, po czym bramką do szatni miejscowi doprowadzili do wyrównania. Po zmianie stron długo utrzymywał się remis, który przełamały dwa trafienia BSF-u. Torunianie ponownie ruszyli do odrabiania strat, jednak udało im się jedynie złapać kontakt na nieco ponad dwie minuty przed końcem i to ekipa z Bochni dopisała trzy oczka, które dały jej 6. miejsce w tabeli. FC Reiter utrzymuje się nad strefą spadkową, ma jednak tyle samo punktów, co dwa zespoły znajdujące się niżej w zestawieniu.


FC REITER TORUŃ - BSF ABJ BOCHNIA 3:4 (2:2)
Jankowski 11’, Kollar 2’, Carlos 38’ - Cabalceta 15’, Lilja 16’, Doroszkiewicz 30’, Przybył 37’

 



 

Zwrotów akcji z pewnością nie brakowało w Warszawie podczas rywalizacji Legii z Rekordem. Goście lepiej weszli w mecz i od 7. minuty prowadzili. Gospodarze w pierwszej połowie niespecjalnie utrudniali grę Bielszczanom – w 13. minucie nie wykorzystali rzutu karnego, 3 minuty później czerwoną kartką ukarany został Sava Lutai, a karnego na bramkę zamienił Paweł Budniak. Po zmianie stron sytuacja się odmieniła – Wojskowi tym razem wykorzystali rzut karny, do czego dorzucili dwa trafienia z gry i to oni objęli prowadzenie. Nie trwało ono jednak długo, bo nieco ponad 20 sekund po trafieniu na 3:2 na tablicy ponownie był remis. Ostatnie słowo w tej rywalizacji również należało do Rekordzistów, którzy prowadzenia objętego w 39. minucie meczu już nie oddali. Czwarty mecz bez zwycięstwa sprawił, że Legia spadła na 11. miejsce w tabeli. Rekord zaś umocnił się na pozycji trzeciej.


LEGIA WARSZAWA - REKORD BIELSKO-BIAŁA 3:4 (0:2)
Kaka (22’, 24’), Correia 25’ - Kaniewski 7’, Budniak 16’, Kenji 25’, Zastawnik 39’

 




Jedyne wybitnie jednostronne spotkanie tej kolejki mogliśmy oglądać w Kazimierzy Wielkiej, gdzie KKF podejmował GI Malepszy Leszno. Goście z Wielkopolski po jasnym sygnale, jakim było wysokie zwycięstwo nad AZS-em, ponownie – tym razem jeszcze wydatniej – pokazali, że zażegnali kłopoty ze zdobywaniem bramek, które towarzyszyły im na początku sezonu. Widać to również w klasyfikacjach: notujący spektakularny wystrzał formy Daniel Gallego Garcia ma na koncie już 8 trafień (co jest drugim wynikiem w lidze), Mateusz Lisowski jest najlepszym asystentem ligi (na równi z Lionem Ribeiro), a w klasyfikacji kanadyjskiej spośród graczy z dwucyfrówką na koncie aż 4 z 13 zawodników gra dla Leszna (poza wspomnianymi powyżej są to Rajmund Siecla i Renards Udris) – żaden inny zespół tylu reprezentantów w tym zestawieniu nie ma. W spotkaniu z Bykami cały leszczyński zespół grał koncertowo, a gospodarze byli bezradni na tak dysponowanych gości. GI Malepszy łapie wiatr w żagle i zaczyna nadrabiać punkty stracone na początku sezonu.


KKF MOTUS KAZIMIERZA WIELKA - GI MALEPSZY LESZNO 0:10 (0:7)
Yelishev (3’, 5’), Gallego (13’, 15’), Udris (13’, 22’, 39’), Siecla 15’, Lisowski 17’, Skrzypek 40’

 




Spotkaniem, którego losy nie były znane do samego końca, było z pewnością starcie Jagiellonii z Czerwonymi Smokami. Zbliżamy się dopiero do 10. z 30 kolejek rundy zasadniczej, jednak spotkanie dwóch zespołów ze strefy spadkowej powoli można nazwać walką o ligowy byt, bo odbieranie punktów sąsiadom z tabeli – nawet w początkowej fazie sezonu – jest konieczne, jeśli chce się odsunąć widmo spadku. Z takim nastawieniem obie drużyny wyszły na to spotkanie, a chęć w realną przewagę pierwsi przekuli zawodnicy Jagi, którzy na przerwę schodzili z dwubramkowym prowadzeniem. Druga połowa należała już do Pniewian, którzy szybko złapali kontakt i do końca gonili wynik, co przyniosło korzystny dla nich efekt – bramkę wyrównującą na 3 minuty przed końcem rywalizacji. Więcej goli w Białymstoku już nie padło i mecz zakończył się podziałem punktów, który chyba żadnej ze stron do końca nie satysfakcjonuje.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - ENEA RED DRAGONS PNIEWY 2:2 (2:0)
Neme 9’, Pilipcuks 17’ - Ramirez 24’, Kostecki 37’