9:3
Czwartek05.02.2026, 18:00
4:4
Czwartek05.02.2026, 20:00
16:00
Sobota07.02.2026, 16:00
18:00
Sobota07.02.2026, 18:00
18:00
Sobota07.02.2026, 18:00
18:00
Sobota07.02.2026, 18:00
17:00
Niedziela08.02.2026, 17:00
18:00
Niedziela08.02.2026, 18:00
Chus Lopez od wielu lat prowadzi Rekord Bielsko-Biała, a wcześniej pracował również w Acana Orle Jelcz-Laskowice. Jego reprezentacja, Hiszpania, już jutro zagra o złoto z Portugalią. Większość ekspertów jeszcze przed turniejem przewidywała taki finał, co najlepiej świadczy o sile obu ekip z Półwyspu Iberyjskiego.
FOGO Futsal Ekstraklasa: Jak oceniłby Pan poziom sportowy tegorocznych Mistrzostw Europy w futsalu — tempo gry, intensywność oraz organizację najmocniejszych reprezentacji?
Chus Lopez: To były bardzo taktyczne Mistrzostwa Europy — może nawet zbyt taktyczne. Zabrakło na nich indywidualnych talentów: zawodników zdecydowanych, o wyjątkowej technice. Z drugiej strony oglądaliśmy niezwykle zaangażowane i świetnie prowadzone drużyny. Wiele zespołów pokazało alternatywne rozwiązania zarówno w ataku, jak i w obronie, a turniej udowodnił, że wszystkie potrafią skutecznie się bronić.
Bardzo podobało mi się również to, że większość drużyn chciała budować swoje ataki — były odważne i nie pozwalały się zdominować, bez względu na siłę rywala. Każdy chciał, aby posiadanie piłki stanowiło istotną część gry.
Po tym, co zobaczyliśmy w półfinałach — co dziś Pana zdaniem najbardziej decyduje o sukcesie na takim turnieju?
Opanowanie wszystkich aspektów gry: ataku, obrony, strategii oraz reakcji po stracie i odzyskaniu piłki. Drużyna, która nie rozumie tych elementów lub nie potrafi na nie odpowiednio reagować, nie jest w stanie wygrać meczu na Mistrzostwach Europy. Było to widoczne przez cały turniej, nie tylko w półfinałach. Myślę, że Ukraina, Węgry i Armenia również zaliczyły bardzo udany występ.
To był trzeci z rzędu turniej finałowy reprezentacji Polski, a zarazem nasz najsłabszy występ — bez choćby jednego punktu. Jednocześnie w finale gra Hiszpania, której liga nie ma limitów obcokrajowców. Skoro więc problemem nie są przepisy, to gdzie leży prawdziwa przyczyna słabego występu reprezentacji Polski?
W finale mamy dwa różne modele — zarówno pod względem zasad ligowych, jak i funkcjonowania federacji. Hiszpania nie ma żadnych limitów, natomiast Portugalia ma ograniczenie, o ile pamiętam, do 5–6 zawodników zagranicznych (z pewnymi uproszczeniami, np. łatwiejszą drogą do uzyskania portugalskiego paszportu przez Brazylijczyków).
Jeśli chodzi o federację, Hiszpania to ogromna, świetnie zorganizowana machina, z piramidowym systemem i bardzo rozbudowaną strukturą rozgrywek. Portugalia wygląda zupełnie inaczej, ale tamtejsza federacja wykonuje świetną pracę — selekcjoner i koordynator są mocno zaangażowani w rozwój młodych zawodników i klubów futsalowych.
Czy limity są problemem, czy wymówką? Wierzę w proces i ciężką pracę. Być może droga, którą do tej pory obraliśmy, nie była właściwa.
Reprezentacja Polski miała jasny plan: agresywną obronę i grę opartą na krótkich podaniach, ale ten pomysł się nie sprawdził. Zabrakło innych elementów gry oraz alternatywnego planu na wypadek, gdy pierwszy zawiedzie. Kwestie takie jak dobór zawodników czy jakość przygotowań należą do selekcjonera — to jego wizja i jego decyzje, a my musimy je uszanować. Jednak w ostatnich czterech latach FIFA dawała wiele możliwości, by popracować nad różnymi aspektami gry.