Pierwsze granie w 2026 roku za nami

03.01.26Utworzono
/uploads/assets/6623/DRE-WEM (10).JPG
Szesnasta kolejka FOGO Futsal Ekstraklasy jest już za nami. W pierwszym graniu w 2026 roku nie zabrakło emocji, choć obyło się bez większych niespodzianek. Poniżej krótkie podsumowanie pierwszej serii spotkań w Nowym Roku.

Cała szesnasta kolejka rozegrana została w sobotnie popołudnie. W meczach rozpoczynających się o godzinie 16:00 We-Met oraz Red Dragons do samego końca toczyły zacięte boje odpowiednio z Dremanem Exbalesa i BSF-em ABJ, jednak ostatecznie oba zespoły sięgnęły po komplet punktów. Constract odniósł najwyższe dotąd zwycięstwo w tym sezonie, rozbijając Ruch aż 13:1. O 18:00 Rekord, grający po raz kolejny w nowej hali, pokonał u siebie Jaxan Śląsk. Niewielką niespodziankę odnotowano w Katowicach, gdzie FC Reiter zwyciężył z AZS-em UŚ. Spotkania rozgrywane o godzinie 20:00 zakończyły się wygranymi zespołów wyżej notowanych w tabeli. Texom Eurobus zdecydowanie pokonał Widzewa, Legia zwyciężyła u siebie z Futsalem Świecie, a w hicie kolejki Piast okazał się lepszy od GI Malepszy.


DREMAN EXLABESA OPOLE KOMPRACHCICE - WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE 3:5 (1:2)

 

Niezwykle ciekawe spotkanie rozegrano w Stegu Arenie. Ostatecznie to We-Met sięgnął po pełną pulę, choć losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce. Wynik otworzył Kamil Roll, który zaskoczył Sergieja Burduję. Dreman szybko odpowiedział trafieniem Vadyma Ivanova. Gdy wydawało się, że obie drużyny zejdą do szatni przy remisie, do siatki trafił Brayan Mera i to goście prowadzili po pierwszej połowie. Po przerwie Mera ponownie wpisał się na listę strzelców, co znacząco skomplikowało sytuację zespołu z Komprachcic. Sygnał do odrabiania strat dał doświadczony Ivanov, zdobywając bramkę na 2:3, a chwilę później niefortunną interwencją Filip Vaktor skierował piłkę do własnej siatki. Przy stanie 3:3 Beleu ponownie wyprowadził gości na prowadzenie, najlepiej odnajdując się w polu karnym „Tygrysów”. Dreman natychmiast zdecydował się na grę z wycofanym bramkarzem, jednak błąd w rozegraniu zakończył się stratą piątej bramki. Zwyciężyli faworyci z Sierakowic, którzy umocnili się na szóstym miejscu w tabeli. Dreman nie poprawił swojej pozycji, a zespoły znajdujące się przed nim w ligowej stawce nieco mu odskoczyły.

 

Bramki: Ivanov 3’, 34’, Vaktor 37’ (s) - Roll 2’, Mera 19’, 23’, Beleu 39’, Ostrak 39’


CONSTRACT LUBAWA - RUCH CHORZÓW 13:1 (4:1)

 

Czy ktokolwiek spodziewał się takiej kanonady w wykonaniu Constractu, zwłaszcza że jako pierwsi do siatki trafili goście z Chorzowa? W piątej minucie Krzysztof Salisz skutecznie wykończył akcję Ruchu, jednak był to jedyny moment, w którym przyjezdni mogli czuć się pewnie. Od tego momentu na parkiecie dominowali już tylko wicemistrzowie Polski. Do przerwy gospodarze prowadzili 4:1 po dublecie Adriano Lemosa oraz trafieniach Kacpra Sendlewskiego i Pedrinho. Po zmianie stron Constract bawił się grą, a zawodnicy sukcesywnie powiększali swoje indywidualne dorobki bramkowe i asystenckie. Sendlewski skompletował hat-tricka, a bardzo dobre zawody rozegrał Sebastian Grubalski, który oprócz dwóch goli zanotował także dwie asysty. Przed lubawską publicznością zaprezentowali się również nowi zawodnicy — David Mataja oraz Benjamin Tušar. Ten pierwszy w końcówce spotkania dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, pieczętując efektowne zwycięstwo gospodarzy. 

 

Bramki: Lemos 9’, 17’, Sendlewski 9’, 33’, 35’, Pedrinho 17’, Licznerski 23’, Grubalski 26’, 34’, Pedro Pereira 29’, Valadares 35’, Mataja 38’, 39’ - Salisz 5’


RED DRAGONS PNIEWY - BSF ABJ POWIAT BOCHNIA 4:2 (2:0)

 

Było to niezwykle ważne spotkanie dla obu zespołów, które przed tą kolejką znajdowały się w dolnych rejonach ligowej tabeli. Mecz bardzo dobrze ułożył się dla Red Dragons. Gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Mateusza Kosteckiego, a następnie podwyższyli wynik za sprawą Oliwiera Siudy. Po przerwie zespół z Bochni ruszył do odważniejszych ataków. W krótkim odstępie czasu nastąpił jednak prawdziwy kataklizm w szeregach „Czerwonych Smoków”, bowiem BSF ABJ nie tylko zdobył bramkę kontaktową, ale także doprowadził do wyrównania. Od tego momentu można było odnieść wrażenie, że drużyna, która zdobędzie kolejne trafienie, przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść — i tak właśnie się stało. Nikodem Krajewski zdobył bramkę na 3:2, a wynik spotkania ustalił Christian Rodríguez, trafiając do siatki podczas gry z wycofanym bramkarzem gości. Red Dragons sięgnęli po niezwykle cenne trzy punkty, natomiast ekipa z Bochni nadal pozostaje w strefie spadkowej.

 

Bramki: Kostecki 4’, Siuda 14’, Krajewski 38’, Rodriguez 40’ - Leszczak 34’, Przybył 34’


AZS UŚ KATOWICE - FC REITER TORUŃ 2:5 (2:2)

 

Przed spotkaniem wyżej notowany był AZS UŚ, który po pierwszej rundzie zajmował wyższe miejsce w ligowej tabeli. Ostatecznie jednak to zespół z Torunia wywiózł z Katowic komplet punktów. W pierwszej połowie byliśmy świadkami wymiany ciosów — obie drużyny zdobyły po jednej bramce. Najpierw Patryk Szczepaniak skutecznie wykończył akcję gości, a odpowiedź zespołu prowadzonego przez Marcina Waniczka nadeszła za sprawą Bartłomieja Twarkowskiego. Po przerwie scenariusz się powtórzył. Torunianie ponownie wyszli na prowadzenie, lecz katowiczanie szybko doprowadzili do wyrównania. W drugiej części drugiej połowy na parkiecie dominowali już wyłącznie goście. Krystian Kraśniewski zwieńczył swój bardzo dobry występ, dokładając do dwóch asyst efektowną bramkę po indywidualnej akcji. FC Reiter bezlitośnie wykorzystywał błędy w rozegraniu AZS-u UŚ i ostatecznie zwyciężył 5:2, odnosząc cenne wyjazdowe zwycięstwo.

 

Bramki: Twarkowski 13’, Popławski 28’ - Szczepaniak 7’, Jankowski 22’, Kraśniewski 33’, Spychalski 35’, Zboralski 40’


REKORD BIELSKO-BIAŁA - JAXAN ŚLĄSK WROCŁAW 5:1 (3:1)

 

Pierwsze spotkanie rozgrywane w nowej hali w Bielsku-Białej toczyło się pod wyraźne dyktando Rekordu, który pewnie sięgnął po zwycięstwo. Gospodarze szybko zbudowali przewagę, a bohaterem początku meczu był Michał Marek, autor dwóch pierwszych bramek. Duży udział przy obu trafieniach miał doświadczony pivot Michał Kałuża, który zanotował asystę oraz tzw. asystę drugiego stopnia. Choć Rekord prowadził 2:0, musiał zmagać się z problemem nadmiaru fauli. W efekcie w trzynastej minucie najlepszy strzelec ligi, Lion Ribeiro, wykorzystał przedłużony rzut karny, zdobywając bramkę kontaktową dla gości. Jeszcze przed przerwą przewagę dwóch trafień przywrócił Miłosz Krzempek. Po zmianie stron Rekord w pełni kontrolował przebieg spotkania. Gospodarze nie pozwolili rywalom na stworzenie realnego zagrożenia, sami natomiast dwukrotnie skutecznie „ukąsili” przeciwnika. Michał Marek skompletował hat-tricka, a wynik meczu ustalił Paweł Budniak, trafiając do pustej bramki. Rekord utrzymał piąte miejsce w tabeli, natomiast Jaxan Śląsk — wciąż bez swojego nowego zawodnika Joselito — pozostał w strefie spadkowej.

 

Bramki: Marek 2’, 7’, 28’, Krzempek 16’, Budniak 40’ - Lion Ribeiro 13’


LEGIA WARSZAWA - FUTSAL ŚWIECIE 7:3 (2:2)

 

W Warszawie oglądaliśmy ciekawe i bardzo otwarte spotkanie, będące starciem dwóch ofensywnie usposobionych zespołów, z udziałem których już w pierwszej rundzie padało wiele bramek. Legia rozpoczęła mecz znakomicie — już w jednej z pierwszych akcji do siatki trafił Henri Alamikkotervo. Na kolejne gole trzeba było jednak poczekać aż do końcówki pierwszej połowy, a ostatecznie zespoły schodziły do szatni przy remisie 2:2. Gdy w pewnym momencie drugiej części gry na tablicy wyników widniał rezultat 3:3, można było odnieść wrażenie, że emocje będą towarzyszyć kibicom do ostatnich sekund, a losy trzech punktów pozostaną otwarte do samego końca. Innego zdania była jednak Legia, która przejęła inicjatywę i wzięła sprawy w swoje ręce. Eric Sylla wykorzystał swoje warunki fizyczne i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. W końcówce spotkania Hugo Alves, Luca Priori oraz Rui Pinto bezlitośnie wykorzystali błędy rywali, przypieczętowując wysokie zwycięstwo stołecznego zespołu. Legia wygrała 7:3 i umocniła się w czołowej ósemce ligowej tabeli.

 

Bramki: Alamikkotervo 1’, Szczepański 19’, Storozhuk 27’, Sylla 31’, Alves 32’, Priori 38’, Pinto 40’ - Czyszek 16’, 29’, Przybyszewski 20’


PIAST GLIWICE - GI MALEPSZY LESZNO 4:3 (2:2)

 

Hit kolejki nie zawiódł. Starcie dwóch czołowych drużyn obecnego sezonu, a także ostatnich lat, dostarczyło wielu emocji i futsalowej jakości na najwyższym poziomie. Jako pierwszy do siatki trafił Dill, jednak odpowiedź rywali była błyskawiczna. Serhii Malyshko znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, doprowadzając do wyrównania. Piast ponownie objął prowadzenie po efektownej, indywidualnej akcji Viniciusa Lazzarettiego, lecz do przerwy znów był remis — tym razem za sprawą trafienia Arkadiusza Szypczyńskiego. Po zmianie stron Bruno Graca wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 3:2, jednak najwięcej emocji przyniosła końcówka spotkania. GI Malepszy zdecydował się na grę z wycofanym bramkarzem, a w jednej z akcji Rajmund Siecla został ukarany czerwoną kartką za zagranie ręką poza polem karnym. Piast wykorzystał rzut karny i podwyższył prowadzenie na 4:2 — na listę strzelców wpisał się Breno Bertoline. Chwilę później ten sam zawodnik niefortunną interwencją pozwolił jednak gościom złapać kontakt. Więcej bramek już nie padło i mistrzowie Polski sięgnęli po komplet punktów, odskakując w tabeli zespołowi z Leszna.

 

Bramki: Dill 7’, Lazzaretii 12’, Graca 28’, Bertoline 37’ - Malyshko 10’, Szypczyński 17’, Bertoline 39’ (s)


WIDZEW ŁÓDŹ - TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL 0:7 (0:2)

 

Niespodzianki w Łodzi nie było. Lider tabeli, choć w pierwszej połowie musiał wykazać się cierpliwością, ostatecznie odniósł bardzo pewne zwycięstwo, zachowując przy tym czyste konto. Goście nie mogli jeszcze skorzystać z usług swojego nowego zawodnika, reprezentanta Portugalii Fábio Cecílio, jednak w ich składzie nie brakowało jakości. Do przerwy było 2:0, a obie bramki padły w końcówce pierwszej połowy. Po zmianie stron zespół z Przemyśla wyraźnie podkręcił tempo. Choć Widzew próbował znaleźć sposób na przełamanie defensywy rywali, Texom Eurobus kontrolował przebieg spotkania i regularnie stwarzał zagrożenie, często wykorzystując w ofensywie Krzysztofa Iwanka. Lider dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty, potwierdzając wysoką formę. Widzew zanotował dotkliwą porażkę, choć na plus może zaliczyć debiuty nowych futsalistów — Michala Huli oraz Dmytra Babilova, którzy wystąpili w wyjściowym składzie drużyny z Łodzi.

 

Bramki: Diniz 19’, Correira 19’, Abakshyn 22’, Santos 25’, Fareniuk 26’, Santana 29’, Zanko 38’


fot. Dreman Exlabesa Opole Komprachcice