9:3
Czwartek05.02.2026, 18:00
4:4
Czwartek05.02.2026, 20:00
16:00
Sobota07.02.2026, 16:00
18:00
Sobota07.02.2026, 18:00
18:00
Sobota07.02.2026, 18:00
18:00
Sobota07.02.2026, 18:00
17:00
Niedziela08.02.2026, 17:00
18:00
Niedziela08.02.2026, 18:00
Poniżej druga część wypowiedzi trenera, dotycząca oceny poziomu sportowego turnieju oraz gry biało-czerwonych. Zamieszczamy pełną treść komentarza trenera Tomasza Trznadla.
FOGO Futsal Ekstraklasa: Jak oceniłby Pan poziom sportowy tegorocznych Mistrzostw Europy w futsalu — tempo gry, intensywność oraz organizację najmocniejszych reprezentacji?
Tomasz Trznadel: Tempo i intensywność stały — jak zawsze na tego typu imprezach — na bardzo wysokim poziomie. Widać jednak, że w wielu krajach bardzo mocno postawiono na rozwój futsalu. Oczywiście warunkują to środki finansowe, dlatego poziom drużyn w porównaniu z przeszłością mocno się wyrównał pod względem jakości.
Po tym, co zobaczyliśmy w półfinałach — co dziś Pana zdaniem najbardziej decyduje o sukcesie na takim turnieju?
W półfinałach znalazły się drużyny absolutnie nieprzypadkowe. Moim zdaniem Portugalia, Hiszpania i Francja były pewniakami do tego grona, mimo że pozostałe reprezentacje prezentowały coraz wyższy poziom. Dwie pierwsze od lat utrzymują europejski top, natomiast Francja zbiera dziś owoce inwestycji, które tamtejsza federacja poczyniła już jakiś czas temu. Czwartym półfinalistą mogło być natomiast wiele zespołów.
To był trzeci z rzędu turniej finałowy reprezentacji Polski i jednocześnie nasz najsłabszy występ — bez zdobyczy punktowej. W finale zaś gra Hiszpania, której liga nie ma limitów obcokrajowców. Jeśli więc problem nie leży w samych limitach i przepisach, to gdzie, Pana zdaniem, znajduje się prawdziwa przyczyna słabego występu reprezentacji Polski?
O wyniku Polski decydowały detale — nie to, że znacząco odstaliśmy od reszty drużyn. Trafiliśmy też na bardzo wymagającą grupę.
Co do limitów obcokrajowców - Hiszpania faktycznie ich nie ma, ale ma za to świetnie rozwinięte struktury od wielu lat — i ogromną liczbę zawodników. To zresztą widać nie tylko u nich: spójrzmy, ilu Hiszpanów i Portugalczyków, którzy nie grają w swoich ligach, występuje w czołowych zespołach Europy. Francja natomiast rozwinęła się dzięki dużym inwestycjom federacji. Myślę, że tu właśnie tkwi klucz do sukcesu. W Polsce dużo mówi się o limicie obcokrajowców, ale zapytajmy: co to da, jeśli ograniczymy się tylko do tego jednego działania? Moim zdaniem — niewiele. Poziom ligi spadnie, a liczba zawodników pozostanie mała.
Potrzebne są przede wszystkim zmiany strukturalne: rozwój rozgrywek młodzieżowych, lepsze szkolenie w klubach. Gdzie młodzi zawodnicy mają grać? Poza CLJ U-19 rozgrywek jest bardzo mało, a młody zawodnik chce grać i rozwijać się, a nie wystąpić w kilku meczach w roku. To utrudnia wyszkolenie kolejnych pokoleń.
Kolejny problem to finanse — wielu bardzo dobrych zawodników wybiera piłkę jedenastoosobową w klubach 4., 5. czy 6. ligi, bo zarobią tam więcej niż w 1. lidze futsalu. Dlatego najpierw powinniśmy zacząć od zmian w strukturach PZPN, większych nakładów finansowych, a także wprowadzenia konkretnych wymogów wobec klubów, również na poziomie ekstraklasy. A potem trzeba cierpliwie czekać — być może kilka lat. Nie łudźmy się, że wprowadzenie limitów obcokrajowców sprawi, że za rok lub dwa osiągniemy sukcesy na poziomie reprezentacji. To proces, który musi być dobrze przemyślany i konsekwentnie realizowany.
fot. GI Malepszy Leszno